Serial „Barbie Life in the Dreamhouse” (2012) dostępny na Netflix Polska tylko do końca marca 2017 r.

Facebooktwitter
[Średnia ocena: 3.1]

netflix-barbie-1Serial „Barbie Life in the Dreamhouse” (2012) będzie dostępny na Netflix Polska tylko do 31 marca 2017 r. i po tej dacie zostanie usunięty z oferty.

Barbie Life in the Dreamhouse (2012) – serial dla dzieci, sezon 1 – 6,57/10 – polskie napisy i dubbing
Daj się zaprosić na animowane, zakulisowe przygody ikonicznej blondynki Barbie i jej fantastycznych przyjaciół!

KOMENTARZE:

7 myśli nt. „Serial „Barbie Life in the Dreamhouse” (2012) dostępny na Netflix Polska tylko do końca marca 2017 r.

    • Wygląda mi to na deal z innym usługodawcą. Najpierw sezony „The Shield”, teraz dubingowana Barbie. Moim zdaniem trafią do Showmaxa.

  1. Nie ma się co złościć na siebie nawzajem, Netflix ma swoje niedociągnięcia i jest to fakt, ale póki co jest i tak w czołówce najlepszych vod jakie mamy w Polsce i tego przecież nikt tutaj nie neguje. Ale wizerunkowo to Showmax ze swoją kampanią promocyjną i formą podejścia do klienta ich zjadł, chociaż na dłuższą metę nie spodziewam się po Showmax cudów, bo abonament… jest zbyt tani. W tej cenie nie dadzą Full HD i też nie spodziewam się jakichś zabójczych premier, chyba że planują w przyszłości wystartować z abonamentem typu Showmax Plus, kto wie…

    Każdy by chciał na rynku vod serwisu jak Spotify, kto będzie mieć wszystko, ale na to się nie zanosi i Netflix również nie będzie tutaj zbawieniem, w USA katalog Netflixa topnieje i zdaje się, że w dłuższej perspektywie firma będzie stawiać wyłącznie na produkcje własne. Na Amazon nie ma moim zdaniem co liczyć do czasu aż nie wejdą do Polski ze sklepem, wtedy może Prime na Polskę będzie w kręgu tych priorytetowych. HBO z HBO Now raczej do Polski nie wejdzie, więc nie ma co liczyć na szerszy katalog, a jeśli chodzi o to co wam parę dni temu pisałem o Playerze to tutaj się nie wypowiadam aż to nie ruszy, wtedy ocenimy.

    Niestety amerykańskim firmom brakuje czegoś w rodzaju kultury ekspansji (to samo było w Polsce z Ebay, z Yahoo), im się zdaje, że cały świat tylko czeka aż się odblokują i nic nie trzeba robić. Netflix zdaje się ma trochę olewający stosunek do lokalnych rynków, rozpiski sobie a oferta sobie, słaba obsługa klienta, usuwanie tytułów z dnia na dzień, czy brak starania o lokalizowanie treści. Czy oni w ogóle mają polski oddział? Jeśli myślą o liderowaniu w naszym kraju to jak to sobie wyobrażają na dłuższą metę, Showmax zatrudnił ekspertów, byłego człowieka z N, byłego z HBO, ma polski oddział. Nie ma się co dziwić narzekaniom…

    • „Jeśli myślą o liderowaniu w naszym kraju to jak to sobie wyobrażają na dłuższą metę, Showmax zatrudnił ekspertów, byłego człowieka z N, byłego z HBO, ma polski oddział.”
      Za kilka miesięcy zapuka do tego oddziału rzeczywistość. To nie jest rynek, na którym można sobie pozwolić na otwieranie oddziałów i płacenie grubych pensji „ekspertom”. Netflix i Amazon to wiedzą i dlatego ich nie mają. Mają za to na świecie pozycję dominującą w swoich biznesach.

  2. Amerykańskie korporacje doskonale wiedzą , że nic nie trzeba robić bo czekamy na nich jak na zbawienie bo nasza lokalna konkurencja nie istnieje lub jest do niczego.

    Pierwszy przykład to Amazon i jego Kindle. Czytnik który w ogóle nie jest promowany, przez długi czas był do kupienia jedynie przez internet z wysyłką ze stanów, a jego macierzysta księgarnia nie ma książek po polski. A mimo to to najpopularniejszy czytnik w Polsce. Dlaczego bo empik i inni wydawcy nam proponowali kiepski sprzęt za większe pieniądze.

    Drugi przykład to Netflix. Po roku od odblokowania dostępu praktycznie bez żadnych akcji marketingowych są liderem na rynku VOD w Polsce. Dlaczego bo inni albo każą sobie płacić za każdy jeden film, albo mają absurdalne ceny, albo w ogóle nie mają oferty ambitnych seriali.

    Trzeci przykład Gmail. Ludzie masowo przerzucili tam swoje konta pocztowe bo dostali darmową możliwość wysyłania większych załączników podczas gdy w naszych rodzimych serwisach takiej opcji nie było lub była płatna.

    I na koniec jedyna porażka: eBay. Warto postawić sobie pytanie dlaczego im się nie udało – a nie na siłę doszukiwać się wniosków że nas olali. Bo dziś po latach najczęściej słychać powtarzanie olali, olali. Z jednej strony tak – olali kategoryzację. Nie było „lokalnych” kategorii w kolekcjach. Jak np. monety, odznaczenia czy znaczki z czasu zaborów, 2 RP, PRL i współczesne. Ale czy to było decydujące? Nie! Problemem dla Polaków w tamtym czasie było płacenie kartami kredytowymi. Po pierwsze mało kto miał wtedy prawdziwą kredytówkę (a debetowe nie były akceptowane w internecie), a po drugie Polacy bali się nimi płacić. A tymczasem najpopularniejszy system płatności PayPal dopiero u nas raczkował i cieszył się jeszcze mniejszym zaufaniem niż kredytówki. Przeciętny Kowalski który chciał staromodnie zapłacić przelewem był odcięty od 99% oferty znajdującej się na eBay’u.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

* Proszę wpisać znaki z obrazka [wielkość ma znaczenie]

Loading Disqus Comments ...
Loading Facebook Comments ...