Orange is The New Black – recenzja piątego sezonu.

Facebooktwitter
[Średnia ocena: 4]


Po raz piąty przekraczamy mury więzienia Litchfield, by spędzić tam trzy bardzo intensywne dni.

Sezon piąty rozpoczyna się dokładnie w momencie, w którym urwał się czwarty. W wyniku śmierci Poussey i tego, że jeden ze strażników wniósł na teren zakładu pistolet, dochodzi do buntu i przejęcia więzienia przez osadzone. Role się odwracają, strażnicy zostają pojmani i sprowadzeni do roli więźniów, a osadzone przejmują władzę w Litchfield. Nastaje anarchia. Spora część kobiet świętuje i robi zadymę, ale niektóre podejmują konkretne działania. Następuje tutaj rozwarstwienie głównego wątku, jakim jest bunt, na kilka poszczególnych historii i obozów. Czarnoskóre dziewczyny z Taystee na czele mają swoje plany, latynoski swoje, nazistki jeszcze co innego. Słowem, tak by nie zdradzać fabuły, dzieje się bardzo wiele. Należy przy tym nadmienić, że postawiono w tej serii na innowacyjność i akcja wszystkich trzynastu odcinków obejmuje okres zaledwie trzech dni. W przeciągu których wydarzyło się więcej niż w poprzednich sezonach, z których każdy ciągnął się przez kilka miesięcy. Przyznam się, że przez taki natłok akcji często zapominałem, że to tylko trzy dni. Podświadomie wydawało mi się, że bunt trwa znacznie dłużej.

Wszystko dzieje się bardzo szybko, a czym bliżej końca, tym atmosfera się zagęszcza. W więzieniu szybko zaczyna brakować jedzenia, a osadzone zdają sobie sprawę, że tylko łącząc siły są w stanie coś osiągnąć. Zmusza je to do porzucenia konfliktów na tle rasowym i podjęcie wspólnych działań. Jednak sojusz jest bardzo kruchy, byle drobiazg może go zniszczyć. Pod koniec napięcie sięga zenitu, po czym na chwilę opada i w samej końcówce znów skacze, by w kulminacyjnym momencie nagle się uciąć i zostawić nas z kolejnym wielkim cliffhangerem.

Sezon piąty nie skupia się na konkretnej osadzonej. Czasy, kiedy świat kręcił się wokół Piper, dawno minęły. Przez pierwszych kilka odcinków pojawia się ona tylko w tle, razem z Vause. Dopiero później oglądamy trochę więcej tego duetu, aczkolwiek bardzo niewiele, porównując do poprzednich sezonów. Tutaj akcja skupia się na przemian na kilku grupach osadzonych, na ogół podzielonych rasowo. Plus dodatkowo na kilku postaciach. Czyli tak jak to było zawsze, z tym, że nie ma tu tak mocnego wyciągania kogoś na pierwszy plan. W poszczególnych odcinkach pojawiają się retrospekcje dotyczące konkretnych postaci, które jak zwykle pokazują życie danej osoby, zanim trafiła za kraty.
W wyniku przejęcia kontroli, osadzone zdobywają dostęp do telefonów i Internetu. A co za tym idzie w serialu pojawia się motyw portali społecznościowych i robi się bardzo współcześnie. Dwie dziewczyny zostają YouTuberkami, jest też motyw Facebooka, Instagrama, pojawiają się nawet memy. Jest to całkiem przyjemny smaczek.

Sezon ten stara się poruszać trudne tematy, nie dając jednoznacznych odpowiedzi na stawiane pytania i problemy, ale zostawiając je do interpretacji widzowi. Jednak w dalszym ciągu jest mocno okraszony humorem i nawet problemy są często ukazane w sposób żartobliwy. Pokusiłbym się nawet o stwierdzenie, że właśnie ta seria jest najbardziej komediowa ze wszystkich, pomimo poważnej sytuacji. Zdecydowanie jest w tej serii najwięcej absurdalnych zdarzeń, które zaburzają realizm. Ale powiedzmy sobie szczerze, ten serial nigdy nie był mocno realistyczny.

Ale czy piąty sezon jest dobry? Ilu ludzi tyle opinii. Moim zdaniem stara się trzymać poziom serii, choć z różnym skutkiem. Najbardziej podobały mi się pierwsze dwie serie, a następnie czwarta, za najsłabszą uważam trzecią. I sezon piąty postawiłbym mniej więcej na równi z sezonem trzecim, co w moim rankingu daje i tak ostatnie miejsce. Jeśli ktoś ma podobny ranking do mojego, to sezon piąty będzie dla niego po prostu dobry, bez zachwytów, ale i bez przesadnego narzekania. Z jednej strony, fajny jest ten powiew świeżości i zamknięcie w historii w trzech dniach, naszpikowanych akcją. Jednak z drugiej strony, to już nie to samo, chaos jest chwilami dezorientujący, absurd goni absurd i Litchfield momentami zaczyna przypominać karykaturę więzienia, którym było kiedyś. Ale może okaże się, że dla was jest to właśnie strzał w dziesiątkę. Najlepiej samemu sprawdzić.

KOMENTARZE:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

* Proszę wpisać znaki z obrazka [wielkość ma znaczenie]

Loading Disqus Comments ...
Loading Facebook Comments ...