House of Cards sezon 6 – gdzie jesteś, Frank? Recenzja.

Facebooktwitter
[Średnia ocena: 3.6]

Nflix.pl zaprasza do przeczytania przedpremierowej recenzji szóstego sezonu serialu House of Cards (2013). 

House of Cards był pierwszym serialem, który obejrzałem na platformie Netflix. Jego kompleksowość, bezkompromisowość i niecodzienna narracja, wywarły na mnie nie lada wrażenie. Pierwsze dwa sezony były doskonałe, trzeci zaliczył małą wpadkę, czwarty stał na wyższym poziomie niż trzeci, jednak nie tak wysokim, jak pierwsze dwa, a piąty, szczerze mówiąc, skończyłem wyłącznie przez szacunek do serii, gdyż strasznie mnie nudził. W ostatnim czasie wybuchła wokół głównego bohatera serialu niemała burza, przez co stracił on w nim rolę. Rolę prezydenta Stanów Zjednoczonych. Wydawać by się mogło, że z powodu braku głównego bohatera, serial zatraci sens, że będzie chaotyczny i kończony na siłę, a pozostali bohaterowie będą sztucznie wypełniać pustkę po Kevinie Spaceym.

Czy tak też się stało? Dzięki uprzejmości Netflix Polska miałem przyjemność – tak, przyjemność, to już pewna wskazówka – obejrzeć pierwsze pięć odcinków szóstego sezonu House of Cards. Całość będzie miała premierę już za niecałe pięć godzin, drugiego listopada 2018.

Wydawać by się mogło, że Frank Underwood zostanie na siłę usunięty z serialu. Nic bardziej mylnego – usunięty został wyłącznie Kevin Spacey. Frank Underwood „żyje”, chociaż… I tu muszę postawić wielokropek, gdyż nie chcę psuć oglądającym zabawy. Frank nadal jest obecny, niestety wyłącznie duchem. Produkcja zadbała o to, by jego twarz nie pojawiła się tam ani na sekundę. Aczkolwiek prawda jest taka, że to nadal serial o nim. Większość wydarzeń ma z nim ścisły związek, albo wręcz wprost do niego nawiązuje.

Claire Underwood została pierwszą kobietą prezydent Stanów Zjednoczonych. Już w poprzednich sezonach widać było, że nie popiera wszystkich decyzji swojego męża. Jaką zatem będzie panią prezydent? Tego niestety nie mogę napisać wprost, ale pozwolę sobie użyć przymiotnika: interesującą. Serial od początku wyraźnie stara się zarysować różnice między małżonkami. Przykładem na to może być sytuacja, w której Claire znajduje kanarka i go wypuszcza. Nie trzeba chyba przypominać, co w pierwszym odcinku serialu zrobił ze znalezionym psem kongresmen Frank Underwood. Należy jednak pamiętać, iż Claire kroczyła tą samą krwawą ścieżką do fotelu prezydenckiego, co jej mąż. Jakie przyniesie to efekty? Tego dowiemy się z serialu. Interesującym faktem jest to, że Pani Underwood przejęła po swoim mężu nie tylko fotel prezydencki, ale i zwyczaj rozmowy z widzem, zwracanie się wprost do niego. Claire zostaje przedstawiona w tym sezonie jako silna kobieta, która gotowa jest stawić czoła wszystkim przeciwnościom, które otaczają ją, dosłownie, z każdej strony.

To właśnie ta walka jest tym, co wciągnęło mnie w tę opowieść Spodziewałem się nudnego i feministycznego serialu, a zostałem mile zaskoczony. Na tyle, że wszystkie pięć odcinków pochłonąłem w jedną noc. Ciężko jest zrecenzować obejrzane epizody nie odwołując się do ich zawartości, gdyż właśnie w szczegółach i fabule tkwi ich moc. Przecież znamy już aktorów, ich grę oraz świat przedstawiony. Mogę za to serdecznie zaprosić wszystkich do obejrzenia wieńczącego dzieło ostatniego sezonu tego serialu. Na pewno warto. Jest o wiele ciekawszy niż poprzednie trzy sezony. Widać, że scenarzyści chcieli godnie pożegnać tę, mimo wzlotów i upadków, wspaniałą serię.

Natomiast ci, którzy nie mieli ochoty oglądać tego serialu przez wzgląd na pozbycie się głównego bohatera (również ja wyrażałem tę opinię, myślałem, że serial bez niego straci większość swojej wartości), nie muszą się obawiać. Frank jest w centrum wszystkich panujących tam wydarzeń. Oglądając serial miałem dosłownie wrażenie, że zaraz ujrzę go na ekranie. Jestem szczerze ciekaw, jak scenarzyści zakończą to, co pokazali nam w pierwszych pięciu odcinkach. Jeśli szósty sezon nie złapie zadyszki po półmetku, możemy spodziewać się naprawdę świetnego zakończenia. Wystawiłbym mu mocne 4 na 5 i jeszcze raz zachęcił wszystkich do obejrzenia go i pożegnania się nim z całym serialem.

KOMENTARZE:

2 myśli nt. „House of Cards sezon 6 – gdzie jesteś, Frank? Recenzja.

  1. Byłem fanem HoC przez 5 sezonów, mówmy się że na różnym poziomie . Sezonu nr 6 chyba nie przebrnę …nudny żeby nie powiedzieć beznadziejny. Bardzo słabe moim zdaniem pożegnanie z serialem.A recenzja ma jak rozumiem zapewnić oglądalność i spowodować że ludzie będą się łudzić i nie uciekną sprzed telewizora.

    • Mariusz, recenzja oznacza, ze szosty sezon mi się podobał. Zatem źle rozumiesz. Nie był on idealny, końcówka nie podobała mi się w ogóle, ale pierwsze 5 odcinków stało, moim zdaniem, na wysokim poziomie. Jeśli uważasz inaczej – Twoje prawo, ale nie upoważnia Cię to do snucia pomówień, co jest, delikatnie mówiąc – niemiłe. Jesteśmy uczciwym serwisem i nie musimy nikomu zapewniać żadnej oglądalności. A jeśli spodoba mi się największy szrot, to również mam do tego prawo – takie samo jak Ty do uznania go za szrot.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

* Proszę wpisać znaki z obrazka [wielkość ma znaczenie]

Loading Disqus Comments ...
Loading Facebook Comments ...