Pod Kopułą – Recenzja serialu

Facebooktwitter

Under_the_dome_logo-1
Stephen King jest pisarzem, który wielokrotnie inspirował świat kina. Na podstawie jego książek powstały kultowe filmy, jak „Skazani na Shawshank” albo „Zielona Mila”. Oczywiście lista kiepskich adaptacji jest znacznie dłuższa, niż tych dobrych, ale słabych filmów po latach się nie pamięta, a arcydzieła są nieśmiertelne. A jak będzie tym razem?

„Pod Kopułą” to serial nakręcony na podstawie wydanej w 2009r książki, pod tym samym tytułem. Składa się z trzech sezonów po 13 odcinków. O ile pierwszy sezon stara się przynajmniej w pewnym stopniu trzymać historii opowiedzianej w książce, tak dwa kolejne mają z powieścią wspólne jedynie imiona bohaterów i tytułową kopułę.

Serial opowiada historię małego amerykańskiego miasteczka Chester’s Mill, które pewnego dnia zostaje odcięte od świata za pomocą tajemniczego pola siłowego. Jest to przypominająca bańkę mydlaną kopuła, która pojawiła się niewiadomo skąd i w żaden sposób nie można jej sforsować. Jej pojawienie się skutkuje wieloma nieszczęśliwymi wypadkami, które wywołują panikę wśród mieszkańców. W tym momencie na scenę wkracza trójka głównych bohaterów, którzy będą starali się kierować losami miasta. Pierwszym jest Dale „Barbie” Barbara (Mike Vogel), były komandos, który załatwiał w Chester’s Mill brudne interesy, kiedy akurat zostali odcięci. Nie ma możliwości wyjazdu więc angażuje się w pomoc i nawiązuje relację z główną bohaterką – Julią Shumway (Rachelle Lefevre). Julia jest miejscową dziennikarką, która chce dowiedzieć się jak najwięcej na temat kopuły i informuje mieszkańców o obecnej sytuacji. Trzecią bardzo kluczową dla serialu postacią jest James „Big Jim” Rennie (Dean Norris), lokalny bezwzględny polityk, który ma obsesję na punkcie władzy. Od samego początku dąży do przejęcia panowania w miasteczku, brutalnie rozprawiając się z każdym, kto stanie mu na drodze. Oprócz wspomnianej trójki jest jeszcze wiele bardzo ważnych i ciekawych postaci. Oni również odegrają znaczące role w całej historii, a ich wątki będą bardzo interesujące. Bohaterów można dość szybko polubić, przynajmniej tak było w moim przypadku. Choć może trochę odstraszać słaba gra aktorów, niektórzy są jakby z drewna i to niestety daje się niekiedy zauważyć. Podobnie jak to, że co druga osoba ma na stałe przyklejony jeden wyraz twarzy. Big Jim wiecznie marszczy czoło i zaciska zęby, Barbie kamienna twarz, Julia zawsze zatroskana, Junior spokój szaleńca i tak dalej. Ale można spróbować przymknąć na to oko. Bardziej psuje odbiór ciągła zmiana zachowań i poczynań bohaterów. Zwroty akcji są czymś dobrym, ale jeśli nie wiesz czy postać za chwilę z dobrej nie zmieni się w złą i kim będzie jutro, to można się trochę pogubić. Mamy tu ciągłe konflikty, w jednej chwili ludzie chcą się pozabijać, by za chwilę działać razem, a chwilę później ponownie się nienawidzą i tak w kółko. Ktoś kogoś morduje, wszyscy chcą zemsty, ale za chwilę im przechodzi i sprawy, jakby nie było. Taka niekonsekwencja w zachowaniach sprawia, że ciężko traktować cokolwiek poważnie. Opada też napięcie, bo jeśli widzimy, że raz czy drugi się tak stało, to za trzecim pewnie będzie tak samo. Do tego serial zdaje się traktować widzów jak idiotów, bo kiedy tylko coś się wydarzy, bohaterowie muszą się zatrzymać i przedyskutować to co się właśnie stało. Siłą rzeczy tłumaczą nam to, co właśnie widzieliśmy. Jest to trochę męczące i niedorzeczne. Ale jest to dość często spotykana cecha w produkcjach typowo młodzieżowych, a ten serial bym do takich właśnie zaliczył.

Historia przedstawiona w pierwszym sezonie wciąga od samego początku. Pojawienie się kopuły spowija otoczka tajemnicy, a odpowiedzi na nurtujące pytania pojawiają się stopniowo, w bardzo małych dawkach. Pozostawia to pole naszej wyobraźni. Nie prędko dowiemy się czym jest kopuła, jak powstała, ani jak się jej pozbyć. Od samego początku poznajemy też mroczne tajemnice niektórych bohaterów, co z kolei sprawia, że jesteśmy ciekawi, kiedy te brudy wyjdą na jaw i jak to wpłynie na całą społeczność. Pierwszy sezon jest pod tym względem poprowadzony dość sprawnie. Ciągle są jakieś intrygi, szantaże i spiski. Niestety jest tu również sporo błędów logicznych i głupot, które od drugiego sezonu staną się domeną serialu. Seria druga skupia się w głównej mierze na przetrwaniu, co brzmi może zachęcająco, ale w praktyce jest jednym z najsłabszych motywów całego serialu. Ilość kataklizmów jakie spadają na Chester’s Mill i sposoby radzenia sobie z nimi zostały przedstawione kompletnie nielogicznie, niekiedy po prostu idiotycznie. Nie sposób powiedzieć czegoś więcej, by nie robić spojlerów. Wątek kopuły jest wciąż dość interesujący, ale staje się coraz bardziej infantylny. Wprowadzono też nowych bohaterów, którzy mają do odegrania ważną rolę w rozwiązaniu zagadki. A sama zagadka staje się coraz bardziej… dziwna. Sezon trzeci to z kolei całkowita zmiana konwencji. Moim zdaniem na plus, bo wprowadza to powiew świeżości do serialu. Ale jest to bez wątpienia najbardziej kontrowersyjny i udziwniony sezon. Może właśnie dlatego wiele osób (z opinii wyczytanych na forach) uważa go za najsłabszy. Twórcy inspirowali się tutaj zdecydowanie innymi dziełami kina Sci-Fi. Do tego stopnia, że sami bohaterowie mówią, że to co przeżyli było zupełnie jak w filmie takim czy innym. Nie uważam tego za wadę. I myślę, że nie musieli się wybielać, przyznając wprost z jakich dzieł zapożyczyli motywy. Trzeci sezon nie spodoba się również fanom książki, ponieważ nie ma z nią kompletnie nic wspólnego i przedstawia całkowicie inną wersję wydarzeń. Niestety trzecia seria kontynuuje złą passę nielogicznych akcji, ale jest i tak o wiele lepiej niż w drugiej. Serial pozostawia otwarte zakończenie, ponieważ w momencie kręcenia trzeciego sezonu najprawdopodobniej planowany był kolejny. Ale oglądalność spadła i „Pod Kopułą” zostało anulowane. Niedomknięta historia nigdy nie zachęca do zaczynania przygody z serialem, dlatego zdradzę tylko, że wątki główne się wyjaśniają na końcu, więc nie ma większych obaw, że czegoś się nie dowiecie.

„Pod Kopułą” nie jest chyba produkcją wysokobudżetową, a przynajmniej na taką nie wygląda. Komputerowe efekty specjalne wyglądają przeciętnie, chwilami wręcz słabo. Nie sposób nie zauważyć, co jest prawdziwe, a co wyrenderowane. Ale nie ma tego aż tak dużo. Nie jest to serial, który zasypuje nas co chwila fajerwerkami. Za to dość wyraźnie rzuca się w oczy lokowanie produktu. Julia jeździ elektryczną Toyotą i wielokrotnie jest pokazywane, jak podłącza samochód do ładowania. A wszystkie komputery i urządzenia przenośne działają na Windowsie.


Reżyseria, montaż i dźwięk starają się być na światowym poziomie. Z różnym skutkiem, zdarza się zauważyć dziwne cięcia. Ale najbardziej rzucały mi się w oczy podobieństwa do serialu Zagubieni (LOST). Zwłaszcza końcówki odcinków i jakieś kulminacyjne momenty. Wtedy wchodzą zbliżenia na twarze bohaterów i załącza się niepokojąca muzyka, która brzmi jakby żywcem była wyjęta z Zagubionych i nagłe cięcie kończące scenę. To zresztą nie jedyne skojarzenia z tym serialem, bowiem w LOSTach często słyszeliśmy kwestie typu „wyspa tego chce”, „wyspa zdecydowała” itp. Tutaj natomiast powtarzają się kwestie „kopuła tego chce”, „kopuła zadecydowała”. A to tylko niektóre ze skojarzeń. Ale nie ma w tym nic złego. Jeśli uczyć się, to od najlepszych, choć do poziomu LOSTa, to niestety „Pod Kopułą” sporo brakuje.


Czy warto obejrzeć „Pod Kopułą”? Jeśli lubisz Kinga i tajemnicze historie zwykłych ludzi wciągniętych w niezwykłe wydarzenia. Jeśli przymkniesz oko na niedociągnięcia, głupoty i nienajlepszą grę aktorską. Jeśli nie oczekujesz wybitnej historii, a jedynie lekkiej i wciągającej rozrywki typowej raczej dla seriali młodzieżowych. I przede wszystkim, jeśli obejrzałeś już wszystkie najlepsze seriale z oferty Netflixa. Wówczas tak, jak najbardziej. W przeciwnym razie, na pewno znajdziesz coś lepszego. No chyba, że podobnie jak ja, postanowisz na przekór opiniom wybrać się w tę podróż do miasteczka Chester’s Mill. Być może będziesz się tam dobrze bawił.

[Średnia ocena: 3.3]

KOMENTARZE:

8 myśli nt. „Pod Kopułą – Recenzja serialu

  1. Pierwszy sezon – dla mnie super! Drugi już robi się dziwnie i tak mało ciekawie… a w trzecim na drugim odcinku utknąłem bo się zrobiło tak słabe.

  2. Męczę ten serial od marca zeszłego roku. Typowy przykład serialu lat 90, gdzie dzieją się cuda niewidy. King jakoś za łatwo godzi się na ekranizacje, które w 70% przypadków wychodzą marnie. Do zapchania czasu podczas biegania na bieżni lub jazdy na orbitreku się nadaje.

  3. Piszecie o drewnianym aktorstwie w tym dziele. Prawda. Mam wrażenie, że jedynym zawodowcem tam był Dean Norris. Reszta to przykra sprawa… I bardzo przeszkadza. Wkurza też miejscowe „umłodzieżowienie” produkcji, przez co robi się infantylnie.

  4. zaczęliśmy wczoraj z żoną oglądać serial zaciekawieni po przeczytaniu książki ale niestety zaprzestajemy już po pierwszym odcinku,ten serial ma tak niewiele wspólnego z dziełem Kinga że po prostu się odechciewa

  5. Uff, ucieszyło mnie, że nie tylko ja uważam ten serial za strasznie przerysowany.

    Zwroty akcji są tu tak absurdalne, że nie wiadomo od czego zacząć ich krytykę. Scenarzysta pomyślał więc, że wrzuci ich jeszcze więcej, coby nie było czasu na zastanawie się dlaczego postać do 2 odcinek jest albo psychopata albo bohaterem.

    Nie zapoznałem się z oryginałem, ale o taki absurd Kinga nie podejrzewam. Ręce musieli tu machać uczniowie podstawówki 🙂

  6. Książka świetna, chyba ostatnie dzieło Kinga, które naprawdę mi się podobało. Natomiast serial – pierwszy sezon taki sobie a później słabo i bardzo słabo.

  7. Serial naiwny i infantylny , reżyser słabo dbający o szczegóły (skąd ruszające się drzewa i wiatr w zamkniętej przestrzeni kopuły?). Jedynie z całego serialu muzyka dość fajna

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

* Proszę wpisać znaki z obrazka [wielkość ma znaczenie]

Loading Disqus Comments ...
Loading Facebook Comments ...